Historia do kawy: Młodzież Hitlera na Dolnym Śląsku, cz.II

Hitler-Jugend

 

 

W poprzednim materiale opowiadałem o genezie stworzenia młodzieżówki nazistowskiej oraz jej struktur na Dolnym Śląsku. Poruszyłem temat propagandowych praktyk oraz sposobów manipulacji młodzieży przez nazistów. Dzisiejszy materiał będzie kontynuacją tematu Hitler-Jugend, jednak skupię się na konkretnych działaniach militarnych, w których brały udział dzieci Hitlera. Opowiem także historię Lubańskiego członka HJ oraz przytoczę słowa, byłych członków organizacji. Przepisywano je na łamach wielu publikacji historycznych. Pozwolą nam lepiej zrozumieć to, co kierowało młodzieżą hitlerowską. Zapraszam na kolejną część Historii do kawy.

Z letnich obozów na front

Młodzież Hitlera miała być wierna ideałom, aby w sytuacjach trudnych – czasem wręcz dramatycznych – oddać życie za swojego wodza i idee. Wstąpienie do młodzieżówki było tak naprawdę wstępnym szkoleniem, na poczet dalszych działań – również tych militarnych. Poprzez liczne szkolenia i obozy dokonywano także starannej selekcji. Reichjugendfuhrer  Baldur Von Schirach opisał selekcję:

Wkład poszczególnych członków wyznacza stopień, w jakim każdy z nich przesiąknięty jest ową ideą. Najlepsi w Hitler–Jugend, bez względu na rangę czy funkcję, to ci, którzy w pełni przejęli narodowosocjalistyczny pogląd.

Warto zwrócić uwagę na to, jakiej terminologii używali dowódcy niemieccy w swoich wypowiedziach na temat Hitler-Jugend. „Ranga”, „Funkcja” to terminologia militarna. Hitler-Jugend nie miało być organizacją paramilitarną czy młodzieżówką partii. Miało być jednostką militarną, przesiąkniętą ideologią nienawiści. To takie SS dla młodych, którzy z czasem mieli stać się maszynami do zabijania. Najbardziej jednak zadziwia fakt, że rodzice tych młodych ludzi często bardzo chętnie oddawali swoje pociechy pod opiekę nazistów. Oczywiście były pewne wyjątki, ale o nich opowiem nieco później.

Dumni z przynależności

Młodzież HitleraPodobnie jak w przypadku komunizmu państwowego z czasem partia rosła w siłę. Z każdym dniem wstępowali do niej nowi członkowie. Ci ludzie nie widzieli w tym zła? Naziści zastosowali nieco inny patent niż komuniści na zrzeszanie wokół siebie nowych członków partii. Jak powszechnie wiadomo, w czasach wczesnego socjalizmu należenie do partii było pewnym przymusem. W III Rzeszy natomiast brak przynależności do partii był wstydem. Była to rzecz piętnowana przez społeczeństwo niemieckie i często ktoś, kto nie był nazistą, stawał się nim dla „świętego spokoju”. To swoją drogą również bardzo ciekawe zjawisko socjologiczne.  W domach przykładano ogromną wagę do nauki nowej idei oraz wychwalano te rodziny, w których synowie byli członkami HJ. Dlaczego liczne wyjazdy oraz obozy poza domem były tak istotne w całym okresie szkolenia członków Hitler-Jugend? To również socjologia. Oderwanie młodych ludzi od rodziny miało na celu otwarte propagowanie nazizmu przez wszystkich dowódców oraz nauczycieli bez żadnej rodzicielskiej kontroli.

Lepsi i gorsi

Do Hitler-Jugend z czasem chciały dołączyć te dzieci, których rodzice byli przeciwni ideologii nazistowskiej.

Mieszkałem z rodzicami w Mieroszowie, ojciec był górnikiem, matka tkaczką. Tato był stronnikiem socjaldemokratów, a matka apolityczna. Ojciec słuchał w czasie wojny audycji wrogów politycznych, na czym go przyłapałem, a to groziło za Hitlera obozem. Protest mojego ojca polegał na tym, że nie kupił mi munduru Hitler-Jugend. Byłem w związku z tym nagabywany przez dowódcę i musiałem mówić, że nie mieliśmy pieniędzy. Podczas marszów, maszerowaliśmy karnie za cywilami. Bardzo często szedłem z podobnymi do mnie bez butów, czyli boso.

Tak swój pobyt w organizacji wspominał po wojnie były członek HJ, Herbert Bohm. Wykreowano w młodych ludziach poczucie wstydu za brak munduru. Nawet w strukturach organizacji tworzono podziały na lepszych i gorszych, a przecież to byli członkowie Hitler-Jugend. Taki sposób dzielenia społeczeństwa, w tym przypadku na tych z mundurem i bez powodował chęć bycia lepszym. Co z czasem przeniosło się na fanatyzm w trakcie trwania bitew i potyczek.

“[…]wstąpiłem do sekcji Hitler-Jugend dla najmłodszych][…]”

Słowa Wilhelma Hubnera w dniu wstąpienia do HJ.

Moim miastem rodzinnym był Lubań. W 1933 roku, gdy miałem 8 lat poszedłem do młodzieżówki, gdzie ćwiczyliśmy marsz i posługiwanie się bronią. Śpiewaliśmy tam także wiele pieśni i czytaliśmy opowieści o bohaterach.

Militarny charakter prowadzonych zajęć zaczynał się zatem już od samego początku służby w organizacji.

3 czerwca skończyłem 10 lat, a kilka tygodni wcześniej wstąpiłem do sekcji Hitler-Jugend dla najmłodszych. Już wtedy uczono nas strzelać z wiatrówki.

Tak wspomina swoje początki w młodzieżówce Heinz Schon z Jawora. Każdy okres szkoleń kończył się uroczystą przysięgą wierności wodzowi i idei nazistowskiej. Heinz Schon zapamiętał ten moment:

Mając 10 lat, 20 kwietnia 1936 roku zostałem przyjęty do organizacji hitlerowskiej Deutsche Jungvolk.  Do organizacji wcielano wtedy rocznik 1926. W przeddzień urodzin Fuhrera, w dniu 19 kwietnia 1936 roku, uczestniczyłem w zaprzysiężeniu w mojej rodzinnej miejscowości Jawor na Dolnym Śląsku. Musiałem wtedy głośno powiedzieć takie zdania: „Obiecuję wypełniać wszelkie obowiązki Hitler – Jugend w miłości i wierności do Hitlera i jego sztandaru – tak mi dopomóż Bóg.”

Pieśń Reichujgendfuhrera

Często także w wielu placówkach na Dolnym Śląsku kończono przysięgę pieśnią napisaną przez Reichujgendfuhrera:

Nasz sztandar łopocze przed nami.

Naprzód, naprzód! Dźwięcznie grają fanfary.

Naprzód, naprzód! Młodzież nie zna niebezpieczeństwa,

Ojczyzno – ty zawsze będziesz w blasku chwały,

Choćby przyszło nam za Ciebie zginąć…

Naprzód, naprzód! Młodzież nie zna niebezpieczeństwa,

Da sobie radę, do celu daleko.

Nasz Szandar łopocze przed nami.

Ramię w ramię idziemy ku przyszłości.

W marszu Hitlera nie odstrasza nas nędza i noc.

Ze sztandarem młodzieży dla wolności i chleba.

Nasz sztandar łopocze przed nami.

Nasz sztandar oznacza nową erę.

Sztandar prowadzi ku wieczności.

Tak, nasz sztandar jest dla nas więcej wart niż śmierć!

Indoktrynacja

Przekonywanie młodzieży o racji nazistowskiej konstrukcji świata miało z czasem wykreować w nich bezgraniczną wiarę w słowa i decyzje Fuhrera. Nie mieli myśleć samodzielnie. Mieli słuchać i wykonywać rozkazy, również te samobójcze, często wydawane w trakcie obrony Berlina w 1945 roku. Nauczyciele i instruktorzy nie mieli trudnego zadania. Często swoje racje przekazywano w sposób bardzo prosty na przykład za pomocą wierszyków czy piosenek, których młodzież musiała się uczyć. W związku z tym łatwo było zasiać spustoszenie w głowach młodych Dolnoślązaków. W jednej z wielu książek dla HJ zostało opisane czego wymagano od młodzieży.

Dzieci, powinniście się nauczyć historii o Adolfie Hitlerze ! Wy Fritz i Hermann – musicie stać się najpierw prawdziwymi niemieckimi chłopcami, członkami HJ, później zaś odważnymi niemieckimi mężczyznami, godnymi tego, że Adolf Hitler jest waszym Fuhrerem.

Hitler stał się dla nich Bogiem

Byli członkowie HJ Heinz Schon z Jawora oraz Herbert Bohm z Mieroszowa wprost przyznają, że w 1941 roku jako już 15-letni chłopcy byli zafascynowani osobą Hitlera. Jego postać postrzegali na równi z Bogiem. W indoktrynacji chodziło także o to, aby pozbyć się z młodych umysłów cnót takich jak religia. Choć faktycznie na początku naziści nie przykładali dużej wagi do pozbycia się religii, po jakimś czasie jednak otwarcie ją negowano. Wszystko po to, aby wiara w wodza była tą jedyną obowiązującą w III Rzeszy.

Tak przygotowana młodzież miała ruszyć niebawem w stronę piekła. Ich światopogląd, patrzenie na człowieka po drugiej stronie frontu oraz obraz wojny zostały wypaczone wraz z działaniami wojennymi. Naziści dokonali wielu zbrodni, jednak uważam, że jedną z największych było zrobienie z dzieci żołnierzy, a także wysłanie ich w najkrwawszy w dziejach ludzkości konflikt zbrojny.

Działania militarne

Hitlej-Jugend zestawia się przede wszystkim ze zdjęciami totalnie zniszczonego Berlina w roku 1945. Faktycznie w tamtym okresie Niemcy rzucili do obrony stolicy wszystkie możliwe siły, również dzieci. W Internecie krąży masę zdjęć dzieci z pancerfaustami i karabinami, w dziurawych ubraniach. Choć HJ brało udział w obronie stolicy III Rzeszy, to nie możemy zapomnieć o tym, że ich działania wojenne można było zaobserwować chociażby w trakcie obrony Twierdzy Głogów czy Twierdzy Wrocław.

Dzieci Bronią Twierdzy Głogów

W lipcu 1944 roku wydano rozkaz o zrobieniu z Głogowa wielkiej twierdzy, która miała zatrzymać Armię Czerwoną. Operacja nosiła kryptonim „Unternehmen Bartold” i jej zadaniem było stworzenie na przedpolach miasta systemów obrony czołgowej, zapór oraz licznych przeszkód. Budowano także nowe schrony przeciwlotnicze, a w kilkumiesięcznych pracach na rzecz obrony miasta brało udział między innymi HJ. Propaganda nazistowska opowiadała legendy o tym, jak sprawnie działa młodzież Hitlera. Całkowicie pominięto wkład w systemy obrony wykonany przez pracowników przymusowych. Walki o Głogów były bardzo ciężkie, a członków Hitler Jugend wyznaczono jako tych żołnierzy, którzy za wszelką cenę mają bronić Führera, czyli nie dopuścić, aby Rosjanie dostali się do Berlina. Naziści ponosili ogromne straty. Dlatego 7 marca skierowano wszystkich chłopców powyżej 16 roku życia do walki.

Młodych chłopców posłano do walk z zaprawioną już w boju Armią Czerwoną. Często byli to chłopcy, którzy przeszli wyłącznie wstępne szkolenie. Nie mieli pojęcia o działaniach wojennych oraz taktyce. Posłano ich na pewną śmierć. Chłopcom kazano zameldować się przełożonych a zbiórkę młodych żołnierzy zorganizowano w kinie „Schauburg”. Co najgorsze, za niezameldowanie się u wyżej postawionego przełożonego groziła nawet kara śmierci. Tak III Rzesza dbała o swoje dzieci. Głogów skapitulował 30 marca 1945 roku. Wiele dzieci z HJ poniosło śmierć, jednak jeszcze więcej trafiło do niewoli radzieckiej. Myślę, że to, co tam zobaczyli było czymś całkowicie innym niż widzieli na obozach czy zawodach sportowych. Wielu z nich zrozumiało wtedy, że wojna to nie zabawa, a śmierć za Führera nie jest warta życia tak młodych osób.

Twierdza Wrocław – bronimy się do ostatniego żołnierza

12 stycznia 1945 roku, Moskwie podjęto decyzję o rozpoczęciu wielkiej ofensywy nad Wisłą. Podobnie jak w przypadku Głogowa, członkowie HJ również brali udział w pracach budowlanych na rzecz obrony miasta. Wiedzieli też, że będą musieli stawić Rosjanom czoła. Z jedną różnicą. W trakcie walk o Wrocław Niemcy cierpieli na niedobór zaopatrzenia praktycznie w każdym możliwym aspekcie logistycznym. Nie było amunicji, medykamentów, a przede wszystkim spadały morale. Dorośli żołnierze zaczęli wątpić w zmiany na froncie oraz w potęgę Fuhrera. Skoro takie myśli towarzyszyły walczącym już na wielu frontach dorosłym żołnierzom, to wyobraźmy sobie, co czuły dzieci. Oczywiście byli też tacy młodzieńcy, którzy bezgranicznie wierzyli w słuszność walk i byli gotowi oddać życie za Fuhrera, co z kolei jest bezpośrednim skutkiem wcześniejszych szkoleń. Na dowód przytoczę wspomnienia 17-letniego członka HJ, broniącego Wrocławia. Słowa te zostały przetłumaczone na łamach publikacji o młodzieży Hitlera:

Miałem w kieszeni rozkaz powołania w lutym do Służby Pracy Rzeszy. Naturalnie upadło to ze względu na ogłoszenie Wrocławia twierdzą. Jeszcze dziś przypominam sobie dokładnie, jak zostałem powołany do tej jednostki Hitler – Jugend. Byłem w kinie i oglądaliśmy film pt. „Kobieta moich marzeń” z Mariką Rokk. W momencie wyjścia usłyszeliśmy z dala wystrzały dział artyleryjskich. Wówczas zatrzymała nas, wszystkich mniej więcej w moim wieku straż żandarmeria polowa. Załadowali nas na ciężarówki i potem zamknęli w jakiejś piwnicy. Wkrótce dowiedzieliśmy się, że zostaliśmy powołani do grupy bojowej HJ.

Fascynacja

Ten młody żołnierz z dumą szedł walczyć za swojego wodza i był zafascynowany ideologią nazizmu. Jeszcze inaczej swoją służbę w HJ wspomina 16-letni Hans Jurgen Steinman.

Jako pomocnik w baterii ciężkich dział przeciwlotniczych byłem w 1944 roku w pobliżu Wrocławia. W styczniu 1945 roku, chyba 18, nasza bateria stacjonowała w Laskowicach Oławskich, na wschód od Wrocławia, niedaleko pięciu stawów, gdzie znajdowały się zakłady Kruppa i znajdował się obóz pracy związany prawdopodobnie z produkcją zbrojeniową. Nasz oddział otrzymał rozkaz przygotowania się do zwalczania celów naziemnych i powietrznych. W nocy z 20 na 21 stycznia 1945 bateria została sprowadzona do Wrocławia. Stacjonowaliśmy w północo – wschodniej części miasta, przy kanale i moście Swojczyckim. Nasze działa przygotowano do obrony przeciwpancernej. Było to w Sępolnie. Zajmowaliśmy stanowisko, nie uczestnicząc w walkach do Wielkanocy. Potem odkomenderowano nas do Volkssturmu, do obrony przeciwlotniczej. Po krótkim przeszkoleniu w centrum miasta zostałem przydzielony do grupy bojowej HJ, którą na południowym odcinku frontu dowodził Hirsch.

Po tych relacjach można śmiało stwierdzić, że nazistom udało się osiągnąć zamierzony cel. Oczywiście duża część członków HJ nie była w stanie znieść obrazu oraz przeżyć, jakie niesie ze sobą wojna, natomiast silny czynnik propagandowy oraz utrzymywanie przez dowódców wojennego tonu w procesie szkolenia pozwoliło stworzyć prawdziwych zabójców. Warto też mieć na uwadze, że dość powszechnie w armii niemieckiej stosowano „dopalacze” takie jak pervitin. Był to specyfik na bazie amfetaminy, którym częstowano również dzieci z HJ. Dzięki temu żołnierz nie odczuwał głodu oraz potrzeby snu. Do wojska trafiały także czekolady z meta amfetaminą.

Pewna analogia

Kiedy pierwszy raz zagłębimy się w temat młodzieży Hitlera, to w naszej głowie pojawia się obraz niewinnej osoby, która zostaje wykorzystana do imperialnych zapędów nie do końca zrównoważonej osoby, jednak problem dzieci żołnierzy nie skończył się wraz z końcem organizacji Hitler-Jugend. To do dnia dzisiejszego bardzo poważny problem, o którym mało się mówi, a który jest dość powszechny chociażby w krajach afrykańskich. Ciekawe jest to, że nawet bandy w Afryce korzystają ze sprawdzonych już metod manipulacji młodymi umysłami, które mogliśmy zaobserwować w trakcie II wojny światowej. Oczywiście dowódcy takich „dziecięcych” jednostek zbrojnych również chętnie korzystają z najróżniejszych środków psychoaktywnych. Historia lubi się powtarzać.

Wyróżnienie za obronę Lubania

Bitwa o Lubań uważana jest za ostatnie zwycięstwo III Rzeszy na froncie. 17 lutego 1945 roku rozpoczęła się wielka bitwa, która w 70% zrównała miasto z ziemią. Zakończyła się 6 marca. Za kilka tygodni wojna miała się skończyć, jednak zwycięstwo w Lubaniu było do końca wykorzystywane przez nazistów w celach propagandowych. Warto wspomnieć, że to między innymi dzięki dzieciom z HJ Lubań zdołał się obronić przed radziecką ofensywą. To wydarzenie doskonale pamięta wspomniany przeze mnie wcześniej Wiliam Huber, który został odznaczony za zasługi na polu bitwy oraz w ostatnich dniach wojny spotkał się z Goebellsem oraz Hitlerem. Jeszcze wtedy nie wiedział, co niesie za sobą odznaczenie za walki w Lubaniu.

W wojsku odznaczenia mają być nie tyle wyróżnieniem, ile pewnym systemem motywacji do walki. Żołnierz odznaczony orderem automatycznie staje się bardziej wyróżniony w oczach innych żołnierzy a za swoje zasługi na froncie otrzymuje różnego rodzaju wartościowe rzeczy. Dzisiaj mogą to być pieniądze, a w przypadku Hubnera było to złote pióro od Fuhrera. Któż z członków Hitler-Jugend nie chciałby dostać pióra od samego wodza.

Spotkanie z Hitlerem

Młodzież Hitlera

Hubner nie zdawał sobie sprawy z tego, że odznaczeni członkowie HJ, czyli Ci najbardziej zasłużeni zostaną za kilka dni wysłani do obrony Berlina, gdzie poniosą ostateczną porażkę i będą świadkami upadku wielkiej rzeszy. Przed spotkaniem z Hitlerem, Hubner miał przyjemność widzieć Josepha Goebellsa, który wręcz po mistrzowsku wykorzystał fakt swoich 56 urodzin do celów propagandowych. Odwiedził młodzież z Hitler-Jugend, bohaterów Lubania. Dla odznaczonych bohaterów z przygotowano także specjalny samolot,  którym młodzi żołnierze polecieli do Berlina. Hubner tak opisuje to wydarzenie:

Do Berlina zaproszono 20 ludzi z frontu wschodniego, odznaczonych za wybitne czyny na polu walki. Byliśmy tam tydzień w gospodzie, w gościnie u młodzieżowego dowódcy Hitler-Jugend. To był wyjątkowy czas w moim życiu, nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Podano tyle jedzenia, nawet wino stołowe. Czuliśmy się jak książęta, zwiedziliśmy autobusem Berlin, a także jego pałace. Wówczas każdy z nas myślał, że teraz nadchodzą zmiany na lepsze. Po czasie powiedziano nam, że Hitler przywita nas w Kancelarii Rzeszy.

Dla wielu młodych ludzi spotkanie z Fuhrerem było wydarzeniem niemożliwym, dla niektórych spełnieniem marzeń a dla jeszcze innych było jak spotkanie z Bogiem. Tak spotkanie z Hitlerem opisuje Hubner:

Przybył tam dowódca młodzieżowy Axmnn, był także owczarek wodza. Potem przyszedł On i wtedy zameldowałem. Oberkameradschatsfuhrer Hubner Bann 803, okręg dolnośląski, melduje o walce w okolicach Lubania. Potem Hitler każdemu podał rękę, pogładził po policzku i powiedział: „Brawo mój młodzieńcze, brawo”, lub coś podobnego. Dotąd mogliśmy słyszeć jego głos tylko przez radio, jednak jego osoba teraz, tak blisko zafascynowała nas do tego stopnia, że nie mogliśmy zupełnie skupić myśli. Potem każdy z odznaczonych mógł wyrazić swoje życzenie. Chciałem dostać aparat fotograficzny Leica , ale już nie było żadnego. Podarowano mi więc złote pióro…

Trauma i fanatyzm zostały

Adolf Hitler, w 1945 roku był totalnie pozbawiony racjonalnego myślenia. Granice niegdyś potężnego państwa, walczącego na dwóch frontach są w tym momencie rozjeżdżane przez gąsienice czołgów amerykańskich i radzieckich. III Rzesza upada, dowódcy uciekają lub popełniają samobójstwo. Hitler wpada w szał, jednak w momencie spotkania z młodzieżą zachowywał spokój, uśmiechał się. Wierzył, że dzieci są w stanie powstrzymać wściekłą armię Stalina. Naziści zostawili w umysłach młodych ludzi traumę na całe życie. Po wojnie jedni zostali do końca wierni ideałom nazistów, inni nie wytrzymali psychicznie i kończyli w szpitalach, jeszcze inni zrozumieli z wiekiem, czym był nazizm i jak wielką krzywdę im wyrządzono.

Członkowie Hitler-Jugend byli dziećmi. Przed wojną grały w piłkę, psociły, bawiły się na trzepakach. Tak jak my. Zabrano im dzieciństwo, zniszczono ich marzenia i brutalnie odebrano dziecięcą niewinność. Wypaczono pojęcia na temat świata, przedstawiono go w szarych barwach. Pozbawiono ich dostępu do wiedzy, zniszczono ich ambicje i zgwałcono marzenia. To nie budynki, które da się odbudować po wybuchu bomb i nie samolot, który można odbudować. To nie czołg, który można kupić. To coś znacznie więcej. Zabito w młodych ludziach głód poznawania życia. Tego nie da się odkupić, tego nie da się odnowić.

Maciej Regewicz

Zostaw komentarz

Imię
E-mail
Comment

Polub nas