Historia do kawy: Dolny Śląsk – ziemia niczyja, cz.II

osadnicy

„Dolny Śląsk po 1945 roku to »ziemia niczyja«. Mieszkańcy naszego województwa nie do końca wiedzą, kto tak naprawdę będzie teraz sprawował władzę w regionie oraz jak będzie przebiegać granica. To również czas, w którym masowo odbywa się przesiedlenie ludności niemieckiej. W zasadzie to wyrzucanie Niemców z terenów zajętych przez Rosjan i Polaków. Przesiedlenia to okres bardzo brutalny. Władza ludowa nie ma zamiaru z nikim dyskutować. Niemcy to wrogowie, których trzeba wyrzucić…”.


Osadnicy niemieccy stali się przewodnim tematem poprzedniego artykułu w ramach „Historii do kawy”. Dziś natomiast opowiem o innych mniejszościach zamieszkujących teren Dolnego Śląska.

Żydowscy osadnicy

Pierwszymi żydowskimi osadnikami na Dolnym Śląsku byli wyzwoleni z licznych obozów koncentracyjnych więźniowie. Ludność ta przez długi czas błąkała się i starała dostać do swoich domów sprzed wojny. Niestety najczęściej znajdowali oni zgliszcza lub ich domy były już obrabowane. Często też ich domostwa zajmowali nowi osadnicy, nie tylko Polacy.  Konflikty na tle narodowościowym między polakami a Żydami praktycznie nie istniały. Chyba że nowy gospodarz domu, wcześniej zamieszkałego przez nieproszonego gościa, nie życzył sobie, aby ten na nowo osiedlił się na tym terenie. Zdarzały się takie konflikty między Niemcami a Żydami.

Bardzo często Niemcy, którzy tu zostali, do końca wierzyli w idee Adolfa Hitlera. Niechętnie patrzyli na osiedlanie się tu ludności, która w ich przekonaniach reprezentowała podludzi. Natomiast sam fakt osiedlania się tu mniejszości żydowskiej był bardzo na rękę komunistycznej władzy. Chodziło o to, aby poprzez wyrażenie zgody na osiedlanie się tu Żydów — w przypadku naszego województwa było to 20 tysięcy ludzi — pokazać na zachodzie, że zmiany ustrojowe w Polsce idą w bardzo dobrym kierunku. Faktycznie to się udało. Rosnący w siłę liberałowie na początku nie dostrzegali w Polsce zmiany okupanta a właśnie wyzwolenie zmęczonych wojną ludów.

Osadnicy z Czech

Najmniejszą grupą mniejszości po roku 1945 stanowili na Dolnym Śląsku Czesi.  Szacuje się, że na przełomie lat 1945/1946 zamieszkało ich tu 7 tysięcy. W zasadzie Czesi nie byli chętni do opuszczania Czechosłowacji. Kraj ten uchodził za bardzo bezpieczny jeszcze w trakcie trwania wojny i to w oczach polaków był on azylem. Nasi rodacy wielokrotnie próbowali przedostać się nielegalnie do naszych czeskich sąsiadów w obawie przed działaniami wojennymi i zbliżającym się frontem. Do Czechosłowacji uciekali także z Dolnego Śląska Niemcy. Wśród osadników Czeskich nie brakowało także Niemców wyrzuconych po Wojnie z Czechosłowacji. Chodzi tu o „Niemców sudeckich”, o których wyzwoleniu głośno mówił Adolf Hitler. Część z nich została wydalona z kraju i osiedliła się właśnie tu, a konkretniej w Sudetach.

Ukraińcy i Łemkowie

W 1947 roku na Dolny Śląsk zaczęło przyjeżdżać dużo Ukraińców w związku z akcją „Wisła”. Jej celem było między innymi zlikwidowanie ukraińskiego podziemia w Polsce południowo – wschodniej. Chodziło również o to, aby poprzez przesiedlenie Ukraińców na tereny zachodnie, odciąć partyzantów UPA od zapasów oferowanych im przez ukraińskich właścicieli gospodarstw. W ramach całej akcji Wisła wysiedlono aż 140 tysięcy Ukraińców, w tym około 30 tysięcy Łemków. Łącznie osiedlono ich na terenie 9 województw. W województwie wrocławskim, czyli w naszym regionie, osadzono 15 491 przesiedleńców z Ukrainy.

Ludność ukraińska w największych skupiskach zasiedlała powiaty — Legnica, Środa Śląska, Lubin, Oława, Oleśnica, Bolesławiec, Góra, Milicz, Trzebnica, Wołów, a także Złotoryja. Z punktu widzenia innych mniejszości narodowych osiedlających się na Dolnym Śląsku, Ukraińcy i Łemkowie uchodzili za ludność konfliktogenną. Znaczenie miały przede wszystkim różnice wyznaniowe.

Konflikty na tle wyznaniowym

Władza ludowa utrudniała możliwość wyznawania i propagowania swojej wiary, przez co pojawiało się wiele konfliktów. Dodatkowo duża część prawosławnych duchowych była przedstawiana przez władze jako ta grupa, która prowadzi działalność nacjonalistyczną. Tak patrzono nie tylko na prawosławnych duchownych. Religia — bez znaczenia czy prawosławna czy grekokatolicka — nie była komunistom na rękę, więc za wszelką cenę próbowano ją dyskredytować, a także usuwać z życia publicznego. Oczywiście konflikt między Ukraińcami a Polakami był dość mocny w związku z ludobójstwem na Wołyniu. Bardzo często polscy osadnicy nie mogli pogodzić się z faktem obcowania z ukraińskim sąsiadem. To generowało bójki, a nawet donosy. Konflikt ten z resztą niestety zbiera po dziś dzień swoje owoce.

Grecy i Macedończycy na Dolnym Śląsku

Ostatnią liczną mniejszość na Dolnym Śląsku po II wojnie światowej stanowili Grecy i Macedończycy. Ich przyjazd do naszego kraju był niestety bezpośrednim skutkiem wojny domowej w Grecji. Ludność emigrowała, bojąc się działań wojennych. Część szukała także swojego miejsca, gdyż w wyniku prowadzonych działań militarnych, straciła dosłownie wszystko. Władza ludowa znów wykorzystała fakt wojny domowej w celach propagandowych, głośno mówiąc o nieocenionej wręcz pomocy Greckim socjalistom. Ciekawe są wspomnienia pewnego osadnika z Grecji, który opisał krótko swoją podróż pociągiem do Międzygórza. Cytat został znaleziony w książce „Cztery nazwiska, dwa imiona: macedońscy uchodźcy wojenni na Dolnym Śląsku” Anny Krupiel.

Jak my jeździli pociągiem do Międzygórza, my jechali przez Wrocław. Tu wszystko wisiało – te ściany rozwalone. Taki Wrocław był! Myśmy się przestraszyli, że my znowu do wojny przyjeżdżamy. Z wojny do wojny.

Ta z pozoru prosta wypowiedź rzuca nam przed oczy obraz zniszczonego wojną Wrocławia oraz emocji jakie towarzyszyły uchodźcom Greckim w trakcie podróży. Widząc Wrocław bali się, że jadą na wojnę. Trudno uwierzyć, że Wrocław dziś jest miastem pięknym, tętniącym energią.  Łącznie zaraz po wojnie do kraju przybyło, bądź przywieziono 13 tysięcy Greków i Macedończyków, w tym ok. 4 tysiące dzieci i blisko 2800 inwalidów. Najwięcej przybyszy podróżowało przez Albanię drogą morską. Jaka była dokładna liczba mieszkańców Greckich i Macedońskich na Dolnym Śląsku? Trudno to dziś stwierdzić.

Maciej Regewicz

Zostaw komentarz

Imię
E-mail
Comment

Polub nas