Sudecki prorok – Hans Rischmann z Witoszy

Nostradamus, Baba Wanga – to przydomki XVI- i XX-wiecznych jasnowidzów europejskich, których przepowiednie do dziś wzbudzają zainteresowanie. W polskiej kulturze szczególnie znane są widzenia XVIII-wiecznego liryka, Wernyhory. Jedni biorą ich proroctwa na serio, inni bagatelizują nieracjonalne zjawiska. Niemiej siła takich objawień i zapowiedzi jest niezwykła! Możliwość przewidzenia przyszłości to moc, dająca nie tylko wiedzę, ale i władzę nad losem. Nic dziwnego, że również Sudety miały swoich proroków! Jeden z nich głosił swoje wizje w burzliwych czasach wojny trzydziestoletniej. Ciekawscy wysłuchiwali tego, co opowiadał, w jaskini na zboczu góry obok Staniszowa. Czy faktycznie zapowiedział wydarzenia, do których doszło w XVIII, a nawet w XX wieku? Pewne jest, że stał się postacią kultową, która przeniknęła na karty kronik, przewodników i literatury.

Okres noworoczny to jeden z tych momentów w kalendarzu, kiedy magia wydaje się unosić w powietrzu. To czas przełomu, odchodzi stary rok, nadchodzi nowy. Właśnie wówczas – dla żartu czy na serio – wróży się na różne sposoby i przepowiada przyszłość. Pragnienie odgadnięcia losów swoich i świata, zanim się coś wydarzy, jest niezwykle silne i towarzyszy człowiekowi od wieków (świadczą o tym choćby centurie Nostradamusa czy prophetia Malachiasza). Zwłaszcza niespokojne czasy powodują, że wiele osób szuka sposobów uzyskania odpowiedzi, nadziei albo wyjaśnienia swoich przeczuć i obaw. Astrologia i numerologia przychodzą z narzędziami do takich poszukiwań. Bywa też, że możemy zdać się na wyjątkowe zdolności osób naznaczonych darem prorokowania. Zgodnie z przekazami historycznymi, takim właśnie wieszczem był Rischmann (spotykana jest również pisownia Rißmann) z Łomnicy.

“Richtige und gründliche Prophezeyhung Des Hanns Rischmanns…” za: opendata.uni-halle.de, licencja: CC BY-SA 3.0

Karkonoska wyrocznia

Dolina Pałaców i Ogrodów słynie z krajobrazów oraz ze wspaniałych rezydencji i założeń parkowych. Dawniej ziemie te głośne były też za sprawą budzącego grozę i fascynację proroka. Przeczytać można o jego życiu i działalności w rozmaitych opracowaniach. Pod koniec XVIII wieku sporo uwagi Hansowi Rischmannowi poświęcił historyk i pedagog Johann Daniel Hensel, autor jeleniogórskiej kroniki „Historisch-topographische Beschreibung der Stadt Hirschberg in Schlesien”. Także inni historycy z karkonoskiego miasta wzmiankowali o przepowiedniach sudeckiego Norstradamusa. W ślad za starymi kronikarskimi doniesieniami poszli autorzy antologii, jak Richard Kühnau, który na początku minionego stulecia odnotował sporo niezwykłych historii dotyczących proroka ze Staniszowa w publikacji „Schlesische Sagen: Zauber-, Wunder- und Schatzsagen”.

Według przekazów wieszczek z gór urodził się jako Hanns lub Georg Rischer w 1590 roku w Łomnicy koło Jeleniej Góry. Pochodził ze zwykłej rzemieślniczej rodziny i nic nie zapowiadało, że miałby zostać kimś słynnym. Wręcz przeciwnie – był analfabetą i podobno okresowo niemową. Żył jak włóczęga, krążąc po Kotlinie Jeleniogórskiej i okolicach. Tym bardziej zaskakiwało, że zdarzały się epizody, kiedy wpadał w konwulsje, odzyskiwał mowę, prorokował na temat nie tylko jego rodzinnych stron i znanych mu ludzi, ale też o dalekich obcych krainach, których nigdy nie widział. Pierwsze przepowiednie Rischer miał rzekomo podawać już jako dziecko lub nastolatek. Oficjalnie jako prorok miał się zaprezentować w 1617 roku, kiedy miał około 27 lat. Od kilku lat w Europie trwała straszna wojna trzydziestoletnia, która swoim zasięgiem objęła również Śląsk i sudeckie miasta, sprowadzając śmierć, głód i zarazę. Były to ciężkie czasy, pełne niepokoju, strachu o jutro. Pragnienie poznania przyszłości było niewątpliwie silne w takich dramatycznych okolicznościach.

Rischmann głosił swoje kazania m.in. w Jeleniej Górze. Jego dar przysparzał mu zarówno słuchaczy jak i wrogów. Nie za bardzo wiedziano, co z nim zrobić. Z jednej strony mógł wpływać na ludzi, co zwłaszcza dla władzy jest niewygodne, z drugiej był wieszczem i stanowił pewne tabu, jego wyjątkowość była pod swoistą ochroną. Wypędzenie czy zabicie proroka mogło być złym fatum.

„Wody mineralne Szląskie i Hrabstwa Glackiego…” – fragment, wolne media.
„Warmbrunn i okolice jego w 38 obrazach” – fragment, wolne media.

Widzenia w jaskini

Udokumentowane widzenia Rischmann, opisane przez świadków, miały miejsce w 1630 i 1632 roku w Staniszowie, na górze Witosza (Wzgórza Łomnickie), która wówczas nazywała się Prudelberg. Wzgórze znane było z pięknych widoków ze szczytu oraz z szczelin w skałach, które znajdowały się na zboczu. Jedną z takich jaskiń adaptował na swoją grotę Rischmann i tam wieścił przyszłość niczym Sybilla. Jaskinię tę później nazywano Rischmannshöhle. Rischmann przepowiadał wydarzenia z bliskiej i dalekiej przyszłości. Zdaniem komentatorów jego proroctw, dotyczyły one klęsk żywiołowych i wojen na Śląsku, ale też przyszłości Polski, w tym rozbiorów oraz dziejów Prus (zdobycie Śląska w XVIII i stopniowa utrata w XX w.). Karkonoski Wernyhora zmarł niedługo później, w 1642 roku. Wojna, która trwała wówczas, zakończyła się dopiero kilka lat później. Jeszcze sto lat po śmierci proroka jego słowa stanowiły ciekawostkę, o czym świadczy druk „Richtigeundgr ünd liche Prophezeyhung Des Hanns Rischmanns” z 1746 roku.

Witosza na dawnej grafice, wolne media.
Jaskinie na zboczu Witoszy, widok współczesny, FOTO: za: WELTHELLSICHT.BLOGSPOT.COM, licencja: CC BY-NC

Żywa legenda

W XIX wieku – w czasach romantycznego przebudzenia i otwarcia na rozmaite paranormalne zjawiska i dawne niezwykłe opowieści – przepowiednie proroka z Witoszy na nowo zyskały posłuch. Ukazało się wiele publikacji, których autorzy odnosili się do dziedzictwa sudeckiego wieszcza. Wydane zostały m.in. „Die Prophezeiungen des Hans Rischmann, berühmter Prophet im schlesischen Riesengebirge” czy „Hanns Rischmann: der schlesische Gebirgs-Prophet im 17 Jahrhundert”.

O umiejętnościach proroka pisano na łamach „Zeitschriftfür Parapsychologie” – periodyku zajmującego się zjawiskami niewyjaśnionymi. Wzmianka na temat Rischmanna znalazła się nawet na kartach powieści „Rudolf: oder, das Abenteuer im Riesengebirge” Marie Norden (właściwie Friederike Marie Ernstine Wolfhagen). Także Mary Catherine Rowsell w anglojęzycznej antologii o Liczyrzepie i innych sudeckich legendach „Number Nip, Or, The Spirit of the Giant Mountains” wspomniała o proroku z naszych gór. Nie zabrakło również polskich odniesień do tej niezwykłej postaci. O jaskini Rischmanna i jego proroctwach wspomina przewodnik „Wody mineralne Szląskie i Hrabstwa Glackiego. Z przyłączeniem opisu Krzeszowic” Moscha z 1821. Kilka zdań na temat niezwykłego wieszcza odnotowała również Rozalia Saulson w swoim przewodniku „Warmbrunn i okolice jego w 38 obrazach” z 1850 roku.

Legenda proroka z Witoszy jest nadal żywa i pobudza wyobraźnię. Wspominają o nim przewodniki i rozmaite artykuły. Czy czuć jego obecność i niezwykłą energię w miejscach, gdzie przepowiadał? Przekonajcie się!

Robert Główczyk
Foto główne: Góra Witosza na dawnej grafice, wolne media

Zostaw komentarz

Imię
E-mail
Comment